czyli jak to się zaczęło

Odkąd pamiętam nasz dom zawsze był i jest pełen zwierząt. Mieszkały z nami: koty, psy, małe gryzonie oraz rybki, które są pasją mojego męża. Od ponad 10 lat mieszka z nami pies Spaiki – czarny cocker spaniel. Jest także kot Czarek – znalazł go mój mąż, pewnego zimnego listopadowego dnia. Biedaczek był malutki, chudziutki i mocno przemarznięty. Jedyne, co mogliśmy zrobić, to zaopiekować się nim. Od tego czasu jest z nami i ma się dobrze. Jednak wielka miłość do kotów zrodziła się dwa lata wcześniej, kiedy mąż z córkami przywiózł do domu śliczną, małą Megi. Niestety, była z nami krótko. Do dziś nie możemy się pogodzić z faktem, że jest już „za tęczowym mostem”.

Po odejściu Megi wspólnie z całą rodziną zdecydowaliśmy się na zakup rasowej kotki. Spędziliśmy wiele godzin przeglądając strony internetowe, szukaliśmy wiadomości o hodowlach u lekarzy weterynarii. Któregoś dnia znaleźliśmy informacje o hodowli kotów brytyjskich. Właścicielka tej hodowli – Pani Agnieszka, okazała się wielką znawczynią i miłośniczką kotów. To ona, dzięki swym fantastycznym opowieściom (za co jej bardzo dziękujemy) przekonała nas, że właśnie ta rasa będzie najodpowiedniejszą dla naszej rodziny.

Koty brytyjskie – łagodne, inteligentne, spokojne, cierpliwe, o arystokratycznych zwyczajach, zrównoważonym charakterze, wspaniałych barwach futra i pełnych głębokiego wyrazu i niezwykłych kolorach oczu odpowiadały nam pod każdym względem.

Naszą hodowlaną przygodę zapoczątkowała maleńka brytyjska kotka o imieniu Ikke Sweetlinebri*PL. Obdarzyliśmy ją wielką miłością, stała się pełnoprawnym członkiem rodziny, naszym „oczkiem w głowie”. Napełniła dom swym pełnym uroczego mruczenia głosem.